Duża, a może długa niespodzianka na budowie :)
W trakcie murowania mojego pięknego komina w salonie, na budowę wjechała duża, a raczej długa niespodzianka Tak jakoś wyszło, że zamiast przyjechać jutro kierowca dojechał już dzisiaj. Mnie to osobiście nie przeszkadza... baa nawet się cieszę, że nie będzie opóźnień w dostawie ale biedaczek ma w plecy jedną nockę, którą mógł poświęcić na jazdę w następną trase
Plandeki niestety nie zdejmował ale przynajmniej otworzył tylne drzwi i mogłem podziwiać co jutro będzie montowane
a no i najważniejsze... oczywiście komin udało mi się dokończyć, teraz pozostaje tylko rozładowanie tego wielkoluda!
Jutro zaczynam od 7 rano! Najpierw pięć nadproży a potem montaż stropu. Trzymajcie kciuki!
Komentarze